piątek, 1 września 2017

78. rocznica wybuchu II wojny światowej

Dziś mija 78. Rocznica wybuchu II wojny światowej. Jak wyglądały te wydarzenia z perspektywy kęckiej? Przypominamy tekst Andrzeja Małysy sprzed kilku lat.





Wczesnym rankiem 1 września 1939 roku hitlerowskie Niemcy dokonały inwazji na Polskę. O godz. 4. 45 potężne działa wysłużonego pancernika „Schleswig-Holstein” ostrzelały Wojskową Składnicę Tranzytową na Westerplatte. Wydarzenie to zapoczątkowało wybuch II wojny światowej. Na tereny II Rzeczypospolitej wkroczyło ponad 1,8 miliona żołnierzy niemieckich uzbrojonych w 2800 czołgów, 3000 samolotów oraz 10 000 dział.

Oddziały Wehrmachtu w Kętach pojawiły się już w niedzielę 3 września 1939 roku. Tego właśnie dnia sprzymierzone z Polską mocarstwa zachodnie: Francja i Wielka Brytania wypowiedziały III Rzeszy wojnę. Żołnierze, noszący mundury w kolorze feldgrau, wkroczyli do miasta ulicą Kościuszki. Jeszcze przed pojawieniem się Niemców, Kęty wyludniły się. Większość mieszkańców opuściła swoje domostwa i podążała na wschód, chcąc uchronić się przed działaniami wojennymi. Z dnia na dzień wśród ludzi zaczęła nasilać się panika. Uciekinierzy przekazywali plotki, że Niemcy na zajmowanych terenach mordują cywilów. Psychozę strachu, także wśród kęczan, potęgowały naloty niemieckiego lotnictwa. Lotnicy Luftwaffe bombardowali zwłaszcza drogi, po których przemieszczały się tłumy przerażonych cywilów oraz oddziały wojska. W pierwszych dniach września przez Kęty prowadziła droga odwrotu pułków podhalańskich, wchodzących w skład 21. Dywizji Piechoty Górskiej. Rankiem 2 września 1939 roku odjechał z Kęt do Krakowa ostatni pociąg, którym ewakuowano urzędników.

O atmosferze grozy panującej w Kętach w pierwszych dniach kampanii wrześniowej, można dowiedzieć się z Kroniki Domu Sióstr Z
gromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego w Kętach, obejmującej lata 1938 – 1945. Relacja kronikarska wskazuje jednak datę wkroczenia Niemców do miasta na dzień 4 września 1939 roku:

1 września
„W mieście panika, urzędy państwowe wyjeżdżają, coraz wyraźniejsze detonacje bomb, czy kul armatnich pędzonych z wysoka samolotów niemieckich”.

2 września
 „Sytuacja pełna bojaźni, ludzie z miasta uciekają w popłochu, zabierając ze sobą inwentarz żywy, kto go posiadał, a także najpotrzebniejsze do pożywienia, czy wyżywienia rzeczy. Wszystkie szosy i drogi były wypełnione karawaną europejskich ludzi z rodzinami i dobytkiem. Panorama niezwykła, przypominająca wędrówkę ewangeliczną Żydów przez morze Czerwone. Ryk krów prowadzonych przy wozach, beczenie owieczek, gdakanie ptactwa domowego, rżenie koni, oraz częstokroć płacz dzieci i lament kobiet, mieszały się z głośnym warkotem zniżających się i nękających samolotów nieprzyjacielskich”. 

3 września
"Całą noc słychać było ogromny ruch, mnóstwo uciekinierów, wojska zdążało do Krakowa, podczas stałej strzelaniny i wybuchów bomb. W tym dniu spadło kilkanaście bomb na nasze miasto, zapalając i niszcząc wiele osiedli i żyć ludzkich (…) Cały dzień niedzielny wyrażał otwartą wojnę, bo wśród huków, detonacji i pożarów, samoloty nieprzyjacielskie urządzały sobie szatańską zabawę powietrzną, jawnie już niszcząc wszystko co polskie, co święte i drogie (…) Wielu uciekinierów zabitych leżało na szosie bulowickiej, wiodącej do Krakowa, tak że po wejściu niemców S. Paula prosiła wojskowe auto sanitarne i pojechała z niemi zabierając 12 osób zabitych, których pochowano na cmentarzu, resztę rannych zabrała do Kęt, by w prowizorycznym szpitalu dać im pomoc. – W herbaciarni magistrackiej składano rannych – zasłużony wielce dobry Polak i dr p. Dziewoński zajął się z troską nimi, a siostry nasze uczynił naczelniczkami niejako tego szpitala, a więc S. Paula i S. Karola z całą miłością polek i troskliwością o bliźnich, zajęły się nieszczęśliwymi niosąc pomoc ciału, ale także o duszach ich pamiętały sprowadzając im kapłanów”.    

4 września
 „Nie myliłybyśmy się w przypuszczeniach, gdyż rano w poniedziałek już wojska niemieckie były już w Kętach. Najbardziej lęku doznały SS. Franciszkanki, ze względu na to, że klasztorek ich położony przy samej szosie, a więc cały przemarsz wojska naszego, jak i niemieckiego przejeżdżał koło nich, a także szosa ta może najwięcej była ostrzeliwana”. 

Szczególne podziękowania dla Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego w Kętach za udostępnienie kroniki klasztornej.

Andrzej Małysa, Muzeum w Kętach
fot. Żołnierze Wehrmachtu w Kętach we wrześniu 1939 r. (Zbiory Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego w Kętach)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz